niedziela, 29 marca 2015

FELIETON: Niezdrowa "elastyczność"

W głośnym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Henryka Bochniarz, prezydent reprezentującej interesy polskich przedsiębiorców Konfederacji Lewiatan, wyraziła bardzo krytyczny stosunek do pracy na etacie. Jej zdaniem jest to przestrzały model zatrudnienia, krępujący kreatywnym pracodawcom ręce w zakładaniu i rozwijaniu swoich firm w Polsce. Rzeczniczka praw osób prowadzących działalność gospodarczą dała do zrozumienia, że w niedalekiej przyszłości opcja umowy o pracę na czas nieokreślony zniknie na zawsze z polskiego rynku a pracownicy powinni po prostu pogodzić się z taką nieuchronną koleją rzeczy. Tak dosadna krytyka etatyzmu w ustach znanej bizneswoman to jednocześnie pochwała pod adresem elastycznego zatrudnienia, które ma wypełnić niszę pozostawioną po pracy wykonywanej w ustalonych z góry godzinach.
 
Wypowiedź Henryki Bochniarz wpisuje się idealnie w prowadzoną od dłuższego czasu kampanię, która ze słowa "elastyczność" ma uczynić największy walor i najbardziej pożądaną cechę u otwartego na zmiany pracownika. Według najzagorzalszych obrońców elastycznego modelu zatrudnienia ma być on odpowiedzią na wysokie bezrobocie, brak perspektyw wśród młodych ludzi oraz rosnące wydatki publiczne, zwłaszcza te przeznaczane na opiekę socjalną. Słuchując tych powtarzanych często opinii, można dojść do wniosku, że ci, którzy najmocniej uelastycznią się w swojej pracy zawodowej odniosą pewny sukces - zarobią na godne utrzymanie siebie i swoich rodzin, usamodzielnią się, staną się niezależni i będą mogli przebierać w ofertach, od których przyszły rynek pracy będzie wręcz pękał w szwach.
 
Wydaje się, że kapitalizm oparty na szeroko rozumianej wolności powinien rzeczywiście promować pełną swobodę w relacjach między pracodawcą, a pracownikiem, zaś ryzyko powinno być elementem stale wpisanym w rynek pracy, który przynajmniej w teorii wynikającej z założeń kapitalistycznego ustroju jest maksymalnie wolny. Mit korzystnej "elastyczności" upada jednak w zderzeniu z pewnymi instytucjami, których działalność z samej definicji obarczona jest wielkim ryzykiem, a mimo to podmioty te korzystają z najróżnorodniejszych środków, by je zminimalizować. Znakomitym przykładem są tu banki, które nie są wcale chętne przyznawać kredytów klientom legitymującym się elastycznymi formami zatrudnienia. Wtedy okazuje się, że instytucja bankowa - symbol kapitalistycznego porządku gospodarczego -  preferuje kredytobiorców ze stałą umową o pracę wraz z całym tym pakietem praw pracowniczych i socjalnych, uważanych przez niektóre środowiska pracodawców za relikt rodem z PRL-u. Postępowanie banków, nastawionych przecież na maksymalny zysk, jest zrozumiałe, ale skoro tak potężne jednostki sektora prywatnego chronią się przed ryzykiem i ewentualnymi stratami finansowymi, to czy można dziwić się szaremu człowiekowi, który też chciałby mieć jakieś zabezpieczenie podczas przejawiania aktywności zawodowej.

Nie od dziś wiadomo, że głoszone za pośrednictwem mediów recepty na rozwiązanie społecznych problemów w Polsce rozmijają się często z prawdziwą rzeczywistością. Elastyczny pracownik jest więc dobry tylko wtedy, gdy ułatwia życie przedsiębiorcy, ale poza miejscem pracy jego elastyczność przestaje być zaletą, a stają się wadą, żeby nie powiedzieć przysłowiową kulą u nogi. Dlatego trzeba obrać jedną konkretną drogę i uczciwie przedstawić obywatelom strukturę systemu, w ramach którego mają żyć, zarabiać i zakładać rodziny.

Jeśli wszystko chcemy podporządkować ryzyku, to niech każdy solidarnie je ponosi i nie czyńmy od tej reguły żadnych wyjątków. W przypadku, gdy zależy nam na stabilności i pewności jutra, to dążmy do takiego modelu, gdzie każda ze stron będzie miała poczucie bezpieczeństwa przy zawieraniu wszelakich umów, kontraktów czy transakcji. Istnieje też opcja "mieszana", gdzie można lekko poluzować sztywne reguły rynkowej gry, jednak tylko w sytuacjach, gdzie ta elastyczność jest rzeczywiście dobrem przynoszącym obopólne korzyści.

Utworzenie skrajnie "elastycznego" rynku pracy w realiach sektora finansowego z bankami wychodzącymi z ofertą kredytową jedynie do etatowców to prosta droga do katastrofy tak gospodarczej, jak i społecznej. Wystarczy spojrzeć na aktualny problem demograficzny Polski, gdzie zbytnie oszczędzanie na polityce rodzinnej przyniosło więcej złego niż dobrego - budżet państwa odetchnął nieco od wydatków na cele społeczne, lecz brak przyzwoitego zabezpieczenia w postaci ulg podatkowych, świadczeń i innych osłon zniechęcił wielu Polaków i Polek do zakładania rodzin, przez co system finansowany ze środków publicznych znalazł się w jeszcze gorszym położeniu niż wcześniej. To samo może czekać sektor bankowy, jeśli w kolejce po kredyty ustawią się sami "elastyczni" z podatną na wahania zdolnością kredytową.

Budowanie lepszego rynku pracy nie może opierać się na krótkowzrocznych celach osiąganych radykalnymi środkami, a wszelkie wprowadzane zmiany muszą być rozpatrywane w szerokim kontekście gospodarczym i społecznym. Polska zasługuje na normalizację stosunków na linii pracodawca-pracownik. Skoro jednak z wyrozumiałością podchodzimy do banków otwierających uprzejmie drzwi przed osobami zatrudnionymi na etat, to nie brzydźmy się samą ideą stałego zatrudnienia.

sobota, 21 marca 2015

Szczątki Cervantesa odnalezione 400 lat po jego śmierci

W Hiszpanii dokonano ważnego odkrycia o znaczeniu naukowo-kulturowym. Po 400 latach od śmierci Miguela de Cervantesa ekipa badawcza z Madrytu odnalazła szczątki pisarza znanego z autorstwa "Don Kichota". Jak poddaje BBC, badacze natrafili również na resztki szkieletu żony wybitnego twórcy hiszpańskiej literatury. 


W krypcie, w której znaleziono szczątki renesansowego pisarza, trwały intensywne prace prowadzone przez 30 badaczy wyposażonych w kamery i skanery. Naukowcy są przekonani, że wśród znalezionych materiałów biologicznych znajdują się kości Cervantesa. Zły stan szczątek uniemożliwia ich wyodrębnienie. Późniejsza analiza DNA ma jednak zmienić ten stan rzeczy.

Cervantes został pochowany w 1616 roku, a pod koniec XVII wieku podczas przebudowy jego szczątki zostały przeniesione. Dzięki odkryciu ekipy badawczej z Madrytu będzie możliwe pochowanie pisarza. ze wszystkimi należnymi honorami w nowym grobie w tym samym miejscu, w którym pogrzebano go poprzednio.

Krypta ze szczątkami hiszpańskiego literata ma zostać otwarta dla turystów w przyszłym roku, kiedy będzie obchodzona 400 rocznica śmierci pisarza.

Źródło: WPROST 



KGHM z opinią najlepszego pracodawcy

Tegoroczna polska edycja Randstad Award, będącego największym na świecie badaniem wizerunku pracodawców, sporządziła w oparciu o głosy 9 tysięcy respondentów ranking najlepszych polskich przedsiębiorstw. Zwycięzcą zestawienia został KGHM Polska Miedź. Drugie miejsce zajął Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin. Na trzeciej pozycji uplasował się Volkswagen Motor Polska.
 
Badanie Randstad Award co roku publikuje raporty przedstawiające, w jaki sposób oceniana jest atrakcyjność pracodawcy na rynku pracy. Biorący udział w ankiecie wskazują, jakimi kryteriami kierują się przy wyborze miejsca zatrudnienia. Wśród Polaków (na reprezentatywnej próbie 9 tysięcy osób) najważniejszym aspektem okazała się wysokość wynagrodzenia. Równie istotne były bezpieczeństwo zatrudnienia i przyjazna atmosfera w miejscu pracy.
 
Ranking najlepiej ocenianych polskich firm otwiera KGHM Polska Miedź. Największy producent miedzi w Polsce został wyróżniony za gwarancję wysokiego wynagrodzenia, benefity pracownicze, bezpieczeństwo zatrudnienia i stabilną sytuację finansową. Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin to zdaniem badanych pracodawca zapewniający najlepsze możliwości rozwoju kariery i najbardziej dbający o zachowanie równowagi między życiem prywatnym i zawodowym. Wysoka jakość szkolenia oraz perspektywy zawodowe to z kolei główne atuty zamykającego czołówkę Volkswagen Motor Polska.

 

piątek, 20 marca 2015

Ustawa o pomocy dla działaczy opozycji w PRL uchwalona przez Sejm

Sejm uchwalił ustawę o pomocy dla działaczy opozycji antykomunistycznej w PRL. Przewiduje ona wsparcie finansowe w postaci regularnie wypłacanego świadczenia lub jednorazowej pomocy pieniężnej dla osób represjonowanych przez komunistyczne władze. Decyzje w sprawie udzielenia pomocy byłym działaczom będzie podejmował Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
 
 
Ustawa o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych obejmuje osoby prowadzące działalność opozycyjną w latach 1956-1989. Jest odpowiedzią na postulaty i potrzeby dawnych opozycjonistów, którzy znajdują się w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Warunkiem przyznania pomocy będzie uzyskanie statusu działacza opozycji lub osoby represjonowanej i spełnienie kryterium dochodowego. Miesięczne świadczenie ma wynosić minimum 400 zł, a określenie wielkości i okresu jego wypłacania będzie leżało w kompetencjach szefa Urzędu ds. Kombatantów. Istnieje też możliwość przyznania jednorazowej pomocy dla osób, których nie stać na zakup wózka inwalidzkiego, aparatu słuchowego czy konieczny z powodów zdrowotnych remont mieszkania.
 
Przed uchwaleniem ustawy posłowie przyjęli także część poprawek zgłoszonych w drugim czytaniu. W większości były to poprawki techniczne, natomiast te bardziej merytoryczne (większa kwota świadczenia, mniej restrykcyjny tryb weryfikacji dochodów, ulgi w transporcie zbiorowym) zostały w całości odrzucone.
 
Po wprowadzeniu nowych przepisów ustawodawcy planują również stworzyć przy urzędach marszałkowskich system informacji dla obywateli, którzy walczyli z ustrojem komunistycznym. Dzięki niemu starsze, niekiedy odcięte od nowoczesnych technologii osoby mogłyby poznać swoje prawa i dowiedzieć się, jaka pomoc przysługuje im od państwa za działalność prowadzoną w okresie PRL-u.     

SKOK-i pod lupą sejmowej podkomisji

Posłowie powołali podkomisję do zbadania sytuacji w sektorze spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych (SKOK-i). Gremium, złożone z 15 osób zasiadających w polskim Sejmie, będzie działać przy komisji finansów publicznych. Kierownictwo grupy, mającej przyjrzeć się wzbudzającej niepokój działalności kas, musi podjąć jeszcze decyzję w sprawie ewentualnej jawności obrad nowo powstałej podkomisji.
 
Krystyna Skowrońska, przewodnicząca sejmowej komisji finansów publicznych, zapowiedziała, że zespół posłów powołany do obserwacji sektora SKOK-ów postawił sobie za cel wyjaśnienie wszelkich wątpliwości dotyczących funkcjonowania spółdzielczych kas. Jak podkreśla szefowa komisji, reprezentująca tworzącą rząd Platformę Obywatelską, konieczne będzie również sprawdzenie, czy ustawa o SKOK-ach jest prawidłowo realizowana. Jest to istotna kwestia z uwagi na to, że niektóre kasy objęte zostały programami naprawczymi.
 
Wiesław Janczyk, poseł przemawiający w imieniu opozycyjnego Prawa i Sprawiedliwości, uważa, że działania podkomisji będą miały sens tylko wtedy, gdy będą w pełni jawne. Jego zdaniem opinia publiczna musi mieć pełną informację na temat funkcjonowania sektora SKOK-ów.
 
W niedługim czasie członkowie podkomisji rozpoczną zebranie w celu wyłonienia kierownictwa. Posłowie PO mają w niej 7 miejsc. 4 miejsca przypadły posłom PIS-u., pozostałe kluby oraz posłowie niezrzeszeni mają po jednym miejscu. 

środa, 18 marca 2015

Rumunia w kręgu państw z poczuciem zagrożenia

Niepokojące wydarzenia na Ukrainie zmuszają państwa, leżące w regionie narażonym na rozprzestrzenienie się konfliktu zbrojnego, do przemyślenia własnej polityki obrony. Do krajów mających poczucie zagrożenia w związku z rosyjskimi operacjami na wschodzie Ukrainy dołączyła Rumunia. Jej premier, Victor Ponta, apeluje do Unii Europejskiej o wyrażenie zgody na wzmocnienie rumuńskich sił militarnych.
 
Wojna prowadzona na obszarze ukraińskiego państwa wzmocniła obawy rumuńskich władz przed możliwą interwencją wojskową na terytorium ich kraju. Szef rządu mieszczącego się w Bukareszcie zwrócił się do Komisji Europejskiej z prośbą o umożliwienie zwiększenia rumuńskiego budżetu obronnego. Obecnie nie jest to dozwolone z powodu nałożonych na Rumunię ograniczeń - kraj ten zobowiązał się do sprowadzenia deficytu do 1,8 proc. PKB w 2015 i 1 proc. w roku 2017. Premier Viktor Ponta liczy na to, że zagrożenie płynące z ostatnich rosyjskich działań politycznych i militarnych skłoni Brukselę do złagodzenia wcześniejszych zobowiązań, co pozwoli Rumunii zwiększyć wydatki wojskowe. 
 
Ponta podkreślił, że Rumunia jako członek NATO i UE jest najbliższym krajem regionu, w którym rozgrywają się niebezpieczne z punktu widzenia przyszłości europejskiego kontynentu wydarzenia. Rumuński przywódca przedstawił też najbliższe plany dotyczące zakupów wojskowego sprzętu, które są kluczowym instrumentem wypełniania zobowiązań wobec partnerów z NATO. 
 
 

Wizja naprawy państwa okiem Janusza Palikota


Janusz Palikot, kandydat Twojego Ruchu na urząd prezydenta, w rozmowie z dziennikarzami wymienił warunki budowania przyjaznego dla Polaków państwa. Jego zdaniem kluczem do naprawy instytucji państwowych jest wprowadzenie osobistej odpowiedzialności urzędników za decyzje skutkujące szkodą u obywateli oraz wdrożenie nowego systemu wynagradzania pracowników urzędów bez przyznawania premii za przynoszone do budżetu wpływy. Startujący w wyborach prezydenckich polityk zarysował też sposób, w jaki najwyższy przedstawiciel polskich władz powinien sprawować swój urząd.
 
Podczas spotkania z przedstawicielami mediów, tuż po  zakończeniu wykładu dla studentów Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, Janusz Palikot przedstawił swój pogląd na to, skąd bierze się brak zaufania polskich obywateli do własnego państwa. Według niego niechęć Polaków do instytucji publicznych bierze się z opresyjnego charakteru aparatu państwowego, który przejawia wrogi stosunek do petentów i jeszcze bardziej pogłębia ich problemy. Jak twierdzi przewodniczący Twojego Ruchu, bez zmiany tego złego, acz prawdziwego wizerunku nawet poprawa przepisów prawa nie przyniesie pozytywnych zmian.
 
Kandydat centrolewicowego ugrupowania zwrócił uwagę na konieczność przyjęcia zasady, że to urzędnik z imienia i nazwiska ponosi odpowiedzialność za podejmowane decyzje i wynikające z nich dla obywateli konsekwencje. Ponadto wyszedł z postulatem premiowania urzędników, zwłaszcza kontrolerów skarbowych z Ministerstwa Finansów, za dobre opinie zgłaszane przez podatników, a nie za wielkość wpływów do budżetu państwa, "wypracowanych" poprzez nakładanie kar finansowych.
 
Cieszący się bardzo niskim poparciem (1-2%)  w sondażach założyciel Twojego Ruchu odniósł się również do trwającej kampanii wyborczej, której celem jest zdobycie prezydentury. Wyraził przekonanie, że gorsze wyniki sondażowe dla urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego wywrą korzystny efekt na jego własne sondaże, a nie innych kandydatów. Palikot obiecał, że jeśli wyborcy obdarzą go zaufaniem i zwycięstwem, to będzie sprawował urząd prezydenta, często korzystając z prawa łaski, zwłaszcza wobec skazanych za posiadanie niewielkich ilości marihuany.  
 
  

Polakom nie w głowie obrona ojczyzny

Tylko co trzeci Polak deklaruje, że stanąłby do obrony ojczyzny w razie wybuchu wojny. Około 1/4 naszego społeczeństwa wybrałaby wariant natychmiastowej ucieczki za granicę w celu ocalenia życia własnego i swoich bliskich. Zdaniem socjologów obecne pokolenie Polaków zupełnie inaczej rozumie pojęcie patriotyzmu niż poprzednie generacje.
 
Z sondażu Millward Brown, przeprowadzonego na zlecenie „Faktów” TVN, wynika, że 27 proc. ankietowanych podjęłoby decyzję o walce zbrojnej za kraj zaatakowany przez obce państwo. 37 proc. respondentów postawiłoby na opcję biernego oporu, czyli okazania sprzeciwu wobec postępowania okupanta, ale bez użycia broni. Kolejne 19 proc. salwowałoby się ucieczką, gdyby doszło do zbrojnego konfliktu na terytorium Polski. W porównaniu z wynikami z 2008 roku, kiedy to aż 71 proc. badanych wyrażało gotowość oddania życia w obronie ojczyzny, jest to wyraźny spadek tradycyjnie rozumianego poczucia patriotyzmu u polskich obywateli.
 
Specjaliści z zakresu socjologii mają kilka teorii wyjaśniających aktualne poglądy Polaków w kwestii osobistej walki w imię dobra kraju. Henryk Domański z Polskiej Akademii Nauk uważa, że przedstawione opinie są wyrazem wzrastającego w społeczeństwie poczucia bezpieczeństwa, które bierze się z wiary w pomoc Polsce przez Stany Zjednoczone i innych sojuszników z NATO. Na tak niski odsetek chętnych do zbrojnego oporu ma wpływ także zmiana pokoleniowa - wśród rodzimej ludności coraz mniej jest osób, które mają doświadczenia wojenne. Socjolog z PAN podkreśla też zmianę podejścia Polaków do patriotycznych wartości - współczesna postawa patriotyczna utożsamiana jest z sukcesami w pracy zawodowej i współudziałem w rozwoju gospodarczym kraju, a nie z przelewaniem krwi na froncie i strzelaniem do wrogich żołnierzy.    

niedziela, 15 marca 2015

Andrzej Duda za obecnością NATO w Polsce

Podczas wizyty w Nysie popierany przez Prawo i Sprawiedliwość (PIS) kandydat na prezydenta, Andrzej Duda, przedstawił swoją koncepcję dotyczącą obronności Polski. Wybrany do europarlamentu poseł jest przekonany, że bezpieczeństwo polskiego państwa powinno opierać się na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i zostać wzmocnione poprzez obecność wojsk NATO. Kandydat PIS opowiada się również za modernizacją polskiej armii.
 
Niedzielne wystąpienie Andrzeja Dudy w Nysie (województwo opolskie) - kolejnej miejscowości odwiedzonej w ramach kampanii wyborczej przez wywodzącego się z PIS kandydata na prezydenta - było okazją do zapoznania się z jego poglądami w zakresie spraw obronnych.
 
Główny konkurent Bronisława Komorowskiego w walce o najwyższy urząd w państwie wymienił bezpieczeństwo jako jedno z kluczowych zadań, którymi powinien zajmować się prezydent. Zapowiedział podjęcie wszelkich działań służących odbudowie polskich sił zbrojnych, jak również zadeklarował poparcie dla idei powstania polskiego odpowiednika amerykańskiej Gwardii Narodowej - ochotniczej formacji wspierającej regularną armię zarówno w czasie konfliktów zbrojnych, jak również w trakcie klęsk żywiołowych.
 
Zajmujący drugie miejsce w sondażach kandydat zwrócił uwagę na konieczność rozpoczęcia inicjatyw skutkujących natychmiastowym podniesieniem bezpieczeństwa Polski. Wśród nich wskazał propozycję utworzenia wspólnych polsko-amerykańskich baz wojskowych. Jego bezgranicznym poparciem cieszy się też pomysł stacjonowania wojsk natowskich na terytorium naszego kraju.
 
   
 
 
 
 

Państwo Islamskie pod naporem Kurdów.

W okolicach miasta Kobane trwa ofensywa zbrojnej grupy Kurdów. Od września zeszłego roku ośrodek ten był oblegany  przez bojowników z Państwa Islamskiego (ISIS), którzy kontrolowali jego wschodnie rejony. Według najnowszych doniesień całe miasto wraz z przedmieściami zostało wyzwolone.
 
Na terytorium Syrii ofensywę skierowaną przeciwko radykałom z ISIS prowadzą m.in. Powszechne Jednostki Ochrony (YPG) będące zbrojnym ramieniem politycznych organizacji zrzeszających mieszkańców Kurdystanu. Dzięki im staraniom dżihadyści zostali wyparciu z wielu miejscowości i wiosek leżących w tym regionie.
 
W odzyskaniu mającego strategiczne znaczenie Kobane wielką rolę odegrały Kobiece Siły Obrony (YPJ) złożone z kurdyjskich ochotniczek, które tworzą kobiece skrzydło YPG. Działania zbrojne prowadzone przez bojowniczki o feministycznych przekonaniach i emancypacyjnych poglądach doprowadziły do odbicia kluczowego w całej operacji militarnej mostu przebiegającego nad Eufratem.
 
Dowództwo kurdyjskiej milicji poinformowało, że wszystkie dotychczasowe kontrataki islamistów zostały odparte, a w starciu z formacjami YPG śmierć poniosło co najmniej kilkudziesięciu przedstawicieli ISIS.
 
 

Wynik wyborów prezydenckich w "rękach" komisji wyborczych

Podczas wywiadu radiowego dla Salonu Politycznej Trójki przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, Wojciech Hermeliński, poinformował, że najbliższe wybory prezydenckie zostaną przeliczone ręcznie. Decyzja ta wynika z obaw przed powtórzeniem błędów z ostatnich wyborów samorządowych i  konieczności dokończenia testów najnowszego systemu informatycznego przeliczającego głosy.
 
Szef PKW, biorąc udział w audycji Radiowej Trójki, powiedział, że zaplanowane na maj wybory prezydenckie, które cieszą się największą frekwencją spośród wszystkich rodzajów elekcji w Polsce, muszą być przejrzyste i wolne od jakichkolwiek zarzutów pod adresem ich uczciwości. Aby uniknąć scenariusza, jaki pojawił się przy okazji niedawnych wyborów do samorządu, podjęto decyzję o ręcznym liczeniu głosów.
 
Tradycyjna metoda weryfikacji woli wyborców opóźni jednak podanie wyników głosowania. Jak twierdzi Hermeliński, 11 maja, czyli dzień po wyborach, komisja najprawdopodobniej nie będzie w stanie podać opinii publicznej, czy zostanie przeprowadzona druga tura.
 
Przewodniczący komisji odniósł się też do kwestii programu komputerowego, jaki tworzy w oparciu o własny projekt państwowy organ wyborczy. Według informacji przekazanej przez Hermelińskiego system informatyczny jest już prawie gotowy, jednak wciąż wymaga przejścia przez szereg testów. Zdaniem przedstawiciela PKW być może zostanie on wykorzystany na potrzeby jesiennych wyborów parlamentarnych.  
 
 

piątek, 6 marca 2015

Dewastacja Nimrudu przez Państwo Islamskie

Nimrud - w starożytności jedna ze stolic Asyrii, obecnie stanowisko archeologiczne - znalazło się pod kontrolą bojowników z Państwa Islamskiego (IS). Należący do skrajnej organizacji fundamentaliści rozpoczęli plądrowanie i niszczenie miejsca, w którym znajdowało się starożytne miasto. Akt ten spotkał się z bezwzględną krytyką szefowej UNESCO.
 
 
Z doniesień w Mosulu, kontrolowanego również przez aktywistów IS, wynika, że dżihadyści, dążący do ustanowienia kalifatu na terytorium Syrii i Iraku, wpierw obrabowali Nimrud z cennych obiektów, a następnie przystąpili do zrównania z ziemią miejscowego stanowiska archeologicznego przy pomocy ciężkiego sprzętu wojskowego i budowniczego.
 
W związku z tym aktem wandalizmu rzecznik irackiego ministerstwa turystyki poprosił o zwołanie Rady Bezpieczeństwa ONZ, aby zaproponować działania mające na celu ocalenie dziedzictwa kulturowego Iraku. Dyrektor generalna UNESCO Irina Bokova potępiła zachowanie islamskich radykałów, nazywając ich czyn zbrodnią wojenną.
 
Wiarygodne źródła podają, że terroryści walczący pod sztandarem Państwa Islamskiego finansują swoją działalność, sprzedając na czarnym rynku skradzione dzieła sztuki. Jest więc nadzieja, że część zabytków zrabowanych z Nimrudu ocalała i będzie mogła zostać kiedyś odzyskana przez irackie władze.
 
Starożytne miasto Nimrud założone zostało w XIII wieku p.n.e. na wschodnim brzegu rzeki Tygrys w północnej Mezopotamii. Od XIX wieku trwają tam prace wykopaliskowe. Obecnie zaprzestano ich z powodu krucjaty prowadzonej przez członków organizacji IS, którzy w obiektach przedstawiających antyczne bóstwa dopatrują się promocji bałwochwalstwa.

Zgoda Senatu na ratyfikację konwencji o przemocy

Polska jest coraz bliżej ratyfikacji konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. 5 marca zgodę na to wyraził Senat. Ustawę w tej sprawie poparło 49 senatorów, przeciwnych było 38, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Kolejny krok należy teraz do prezydenta Polski.
 
 
Izba wyższa polskiego parlamentu była bardzo podzielona w tej sprawie - część komisji senackich opowiadała się za przyjęciem ustawy wyrażającej zgodę na ratyfikację, a inne proponowały jej odrzucenie. Oprócz wniosków z poparciem lub jego brakiem pojawiła się też poprawka zmieniająca datę wejścia ustawy w życie, jednak ostatecznie została ona wycofana.
 
Linia podziału w Senacie przebiegała głównie wśród barw partyjnych. Senatorowie z ramienia Prawa i Sprawiedliwości byli przeciwni ratyfikacji konwencji, doszukując się w jej zapisach ideologii służącej do walki z tradycyjną rodziną i wiarą chrześcijańską. Argumentowali też, że jest ona niezgodna z polską konstytucją. Zasiadający w Senacie przedstawiciele Platformy Obywatelskiej bronili konwencji, podkreślając, że każde narzędzie mogące zmniejszyć skalę przemocy domowej w Polsce powinno być popierane przez władzę ustawodawczą. Nie wszyscy reprezentanci rządzącego ugrupowania politycznego byli jednak zwolennikami umowy stawiającej sobie za cel walkę z przemocą - trzech senatorów PO było przeciwnych, niektórzy nie byli też obecni na głosowaniu. Nie spotkają ich żadne konsekwencje, ponieważ nie zarządzono dyscypliny partyjnej w czasie głosowania. 
 
Po zakończeniu prac w Senacie los konwencji spoczywa w rękach prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jako osoba piastująca najwyższy urząd w państwie może on podpisać dokument bądź skierować go do Trybunału Konstytucyjnego, aby ten sprawdził jego zgodność z ustawą zasadniczą. 
 
Konwencję podpisało 37 z 47 państw Rady Europy, w tym 23 z 28 należących do Unii Europejskiej. Ratyfikowało ją 16 krajów, w tym 9 będących członkami UE. Polska podpisała Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej w grudniu 2012 r. Dokument budzi sprzeciw niektórych środowisk, głównie prawicowych i katolickich, z powodu rzekomej tezy mówiącej, że przemoc jest bezpośrednio powiązana z dyskryminacją płci i stereotypami wokół przypisanych im ról.
 
 

Opozycjonista Aleksiej Nawalny na wolności

Aleksiej Nawalny, jeden z przywódców opozycji wobec rosyjskiego rządu, opuścił moskiewski areszt. Przez 15 dni odbywał tam karę za podżeganie do udziału w nielegalnym zgromadzeniu. Nie udało mu się jednak uzyskać zgody sądu na przepustkę, by pojawić się na pogrzebie innego czołowego opozycjonisty, Borysa Niemcowa zastrzelonego przez nieznanych zamachowców w pobliżu Kremla.
 
 
Nawalny został aresztowany 15 lutego na stacji metra za rozdawanie ulotek dotyczących organizowanej 1 marca demonstracji przeciwko rządom prezydenta Rosji Władimira Putina. Kiedy trwała akcja agitacyjna, nie było jeszcze zezwolenia władz miejskich na przeprowadzenie protestu, w związku z czym uznano, że Nawalny złamał prawo, nawołując do udziału w nielegalnej akcji.
 
Tragiczna śmierć Borysa Niemcowa poruszyła siedzącego w areszcie krytyka polityki obecnego rządu. Wystąpił on z prośbą o dobową przerwę w odbywanej karze, jednak sąd odrzucił jego wniosek i wyznaczył termin rozpatrzenia skargi na to postanowienie na dzień po pogrzebie Niemcowa.
 
Aleksiej Nawalny, z zawodu adwokat, to jeden z największych krytyków sposobu sprawowania władzy przez Władimira Putina. Jako autor poczytnego bloga od dłuższego czasu piętnuje przypadki korupcji w administracji państwowej. 
 
Kilkudniowy areszt to nie pierwszy kontakt Nawalnego z rosyjskim wymiarem sprawiedliwości. W grudniu 2014 roku został skazany na 3,5 roku łagru w zawieszeniu za rzekome zagarnięcie pieniędzy francuskiej firmy Yves Rocher. Na jego koncie jest też wyrok 5 lat łagru za rzekome spowodowanie strat materialnych w jednej z państwowych spółek, przy czym wykonanie tej kary zostało ostatecznie zawieszone.